SuperLiga6 Biznes
+48 661 536 685 |

Natolin ze złotym medalem!!!

Natolin ze złotym medalem!!!

W końcu poznaliśmy pierwszego mistrza w SuperLigi6 Biznes! Na trzecim szczeblu w bezpośrednim starciu o złoto Natolin nie dał szans Double Teamowi. W pozostałych klasach rozgrywkowych na kluczowe rozstrzygnięcia musimy jeszcze poczekać. W pierwszej lidze mieliśmy powtórkę z rozgrywki, Lamico po raz drugi z rzędu straciło szansę na tytuł po porażce w dramatycznych okolicznościach z FK Almaz. Na drugim froncie zaś w grze o główne trofeum pozostały dwie ekipy, The New GreenBack oraz Jogadores. Zapraszamy na podsumowanie 9. kolejki SuperLigi6 Biznes!

1. Liga Biznes:

W Pierwszej Lidze Biznes byliśmy dosłownie o włos od poznania mistrza, ale jak się okazało, trzeba będzie jeszcze na złotych medalistów trochę zaczekać. Gdyby Lamico w meczu na szczycie pokonało FK Almaz, to w ich ręce trafiłoby najważniejsze trofeum. I ta drużyna była tego naprawdę blisko. Po pierwszej połowie było 1:0 po pięknym uderzeniu z wolnego Adama Tomaszewskiego, a w drugiej poprawił Maciej Latosiewicz i zrobiło się już 2:0. FK A dopiero w 34 minucie złapali kontakt za sprawą Volodymyra Kulnyka, ale potem jeden z ich zawodników dostał czerwoną kartkę i wydawało się, że jest już po sprawie. Nic bardziej mylnego. W 38 kapitalnym uderzeniem wyrównał Taras Lewyski, a po chwili poprawił Vladyslav Andriusta i Almaz mimo gry w osłabieniu w dramatycznych okolicznościach wygrał 2:3. Co sprawiło, że załoga z Ukrainy awansowała na pierwsze miejsce, lecz czy FK A zwyciężą ligę? To zależy od tego, czy FC Hermes w swoich dwóch zaległych spotkaniach zdobędzie komplet oczek. Lamico zaś po raz drugi z rzędu na samym finiszu sezonu straciło szansę na złoto i po raz drugi po konfrontacji z tym samym zespołem. Walczące jeszcze o najniższy stopień na podium Eleganckie Chłopaki byli faworytem w rywalizacji z FC Devs i już po pierwszej części kierowani przez niezawodnego Macieja Ziemskiego prowadzili 5:1. W drugiej już było remisowo, bo Devsi się bardziej postawili, a EC z kolei mieli komfortowy wynik. W ostatecznym rozrachunku Chłopaki triumfowali 8:4 i wciąż się liczą w wyścigu o pudło. Devsi z kolei muszą zgarnąć pełną pulę w swojej ostatniej potyczce, by uniknąć spadku. Wspominaliśmy, że FC Hermes nadal mogą sięgnąć po tytuł, ale do tego muszą być bezbłędni do końca rozgrywek. W środowych zawodach z ICSF drużyna w błękitnych trykotach zrobiła pierwszy krok ku temu. Przez większą część czasu oglądaliśmy tu wyrównane zawody, ale o ostatecznym sukcesie FC H zadecydował lepszy finisz. Po pół godzinie gry było 1:1, ale wtedy to Hermes podkręcił tempo i za sprawą najlepszego na placu Denysa Chystiakova, autora hat-tricka, pokonali przeciwników 4:1. Dla ICSF był to o tyle bolesny rezultat, gdyż przekreślił ich nadzieje na top3. W batalii o pozostanie w elicie Profesjonalne Finanse zmierzyli się z Harataczami. I mimo że oglądaliśmy w akcji sąsiadów w ligowej tabeli, to tutaj zdecydowanie górą byli Patryk Rosłaniec i jego ferajna. I chociaż Biało-czerwonym spadek już nie groził, to nie mieli oni litości dla oponentów, ogrywając ich 3:10. W zasadzie każdy w barwach Harataczy zaprezentował się środowego wieczoru znakomicie, ale na szczególne wyróżnienie zasłużył Konrad Ziółkowski. El Barrio Mexa grali z UKS Wilanowskie Wilki z nożem na gardle. Brygada z Meksyku musiała zgarnąć tu trzy oczka, by uniknąć degradacji. I chociaż EBM bili się o to dzielnie, to finalnie po naprawdę szalonym meczu lepszy był UKS (8:6). Pierwsza połowa, szczególnie jej końcówka, to był istny rollercoaster. Najważniejsze jednak było to, że Czerwoni prowadzili 5:3. Po zmianie stron Maksym Marchenko przesądził sprawę swoim drugim, trzecim i czwartym tego dnia golem, ale El Barrio bili się do ostatnich sekund. Lecz szczęście nie było po ich stronie i wiosenną kampanię zakończyli na ostatniej lokacie.

 

2. Liga Biznes:

Przed tą kolejką Drugiej Ligi Biznes w grze o złoto były cztery załogi, po tej kolejce pozostały już tylko dwie. Ale po kolei. Na otwarcie zobaczyliśmy mecz dwóch drużyn środka tabeli, czyli Flamenco SPS i Cezar. Po kwadransie wynik otworzył Damian Szczyrek, ale po chwili wyrównał golkiper Adrian Czemerda. A tuż przed przerwą poprawił Kacper Ślepowroński i było 2:1. W drugiej odsłona najlepszy na placu Czemerda miał mnóstwo pracy i radził sobie naprawdę znakomicie. Dał się pokonać tylko jeszcze raz po uderzeniu na wagę remisu 2:2 Daniela Zaka. W rywalizacji broniącego się przed spadkiem Zakątek Shot Bar & Cafe z mającym jeszcze mistrzowskie nadzieje Podaj wynik nietrudno było wskazać faworyta, ale ten zawiódł. Co prawda Pw rozpoczęli nieźle, po 7 minutach było 1:2, ale potem trio Jan Śmigielski – Mariusz Balcerek – Filip Domagalski zagrał wprost koncertowo. Już po pierwszej części było 3:2, a w drugiej Zakątek rozbił bank i ostatecznie wysoko, efektownie, i co najważniejsze, w pełni zasłużenie pokonał Podaj wynik 10:3, zapewniając sobie ligowy byt. Pw z kolei nie tylko mogli ostatecznie pożegnać się z tytułem, ale też nie jest wiadome, czy nie stracą także miejsca w top3. Zimne Dranie także liczył się w grze o złoto i tutaj ZD musieli zwyciężyć z nieobliczalną ELMOL Szkoła Jazdy oraz liczyć na potknięcia czołowej dwójki. Ten pierwszy scenariusz udało im się zrealizować, chociaż team Piotra Ruckiego w pierwszej odsłonie był równorzędnym rywalem, zresztą rezultat 2:2 to potwierdza. Po zmianie stron jednak duet Mateusz Dmowski – Kamil Barszcz „zrobił robotę” i Zimne Dranie triumfowali 3:6, lecz, jak się okazało, główni konkurenci pokazali klasę. Najpierw Jogadores pokonali FC Franczyzę 8:2, a potem The New GreenBack ograli Gastro Sparta Kooperację 5:1. Te dwa rozstrzygnięcia sprawiły, że tylko ZD odpadli z wyścigu o tytuł. W tym pierwszym meczu wiceliderzy szybko stracili bramkę, ale był to wypadek przy pracy i szybko odskoczyli przeciwnikom. Potem prowadzeni przez Jakuba Godlewskiego nie dali rozwinąć skrzydeł oponentom i w pełni zasłużenie zainkasowali kolejny trzy oczka. W ich ślady poszedł też lider. Zieloni już po 9 minutach prowadzili 3:0 i w pełni kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. GSK starali się odgryzać, ale ostatecznie udało im się tylko raz. Za to TNGB trafili jeszcze dwa razy i przed ostatnią serią gier utrzymali się na pierwszej pozycji. Na wyróżnienie za ten mecz najbardziej zasłużył Bartek Woźniak, ale tak naprawdę to cały zespół dobrze wykonał swoją pracę i jest już o krok od mistrzowskiego wazonu.

 

3. Liga Biznes:

To, co się działo w tej kolejce Trzecia Liga Biznes, to było coś niesamowitego. Zobaczyliśmy bezpośrednie starcie o mistrzostwo, to najważniejsze. Ale w drugim, rozgrywanym w tym samym czasie meczu, w myśl zasady, gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta, była jeszcze jedna ekipa, która mogła sięgnąć po złoto. I od tego zaczniemy. Kosmasy, bo o nich mowa, musieli liczyć na stratę punktów lidera Double Teamu w rywalizacji z trzecim Natolinem i sami wygrać swoje spotkanie z ekipą z dołu tabeli Ekypconem, I faworyci tych zawodów sensacyjnie przegrali. Co prawda to oni zaczęli strzelanie za sprawą Kamila Ziniewicza, ale tuż przed przerwą wyrównał Marcin Chudzik. Tuż po zmianie stron poprawił Filip Rejzner i potem nominalni gospodarze poszli za ciosem. Zdołali jeszcze cztery raz trafić do siatki, sami tracąc już tylko jednego gola. W czym ogromna zasługa najlepszego na placu Bartosza Opalińskiego. Ekypcon w wielkim stylu zwyciężył 6:2, co było naprawdę wielką niespodzianką. A Kosmasy na własne życzenie stracili szanse na główne trofeum. Gdyż na boisku obok wynik pod nich się ułożył. Tam mierzyli się wspomniani Double Team oraz Natolin. I tutaj spodziewaliśmy się naprawdę zaciętych zawodów, ale, jak się okazało, było inaczej. Już po 7 minutach ekipa z południowego Ursynowa prowadziła 0:3 i niemal utrzymała ten wynik do końca pierwszej odsłony. Wtedy to jednak, w 19 minucie, Bartek Niedziałkowski uderzył na 1:3, czym dał nadzieję DT na sukces. Jednak po wznowieniu gry goście prowadzeni przez Krzysztofa Stefańskiego, wspieranego przez Artura Guziaka i Łukasza Nowaka, rozbili bank i pokonali konkurenta do mistrzostwa aż 1:8. I to oni po końcowym gwizdku mogli cieszyć się ze zdobycia tytułu. Wielkie brawa! Mimo dotkliwej porażki oklaski należą się też Double Teamowi, który finalnie sięgnął po złoto. A podium uzupełniły Komasy. Jako czwarci finiszowali Alea Iasta Est. AIE mierzyli się z przedostatnim Zimmer Biomet i byli pewniakiem w tej potyczce. I po nieco ponad kwadransie kierowanie przez Piotra Maleńczaka prowadzili 1:3. W drugiej połowie Jakub Szlezigner dobił przeciwników swoim dubletem i skończyło się na 2:5. Alea Iasta Est w tych rozgrywkach uzyskali aż 19 punktów, tyle co druga i trzecia drużyna w stawce, a ledwie dwa oczka mniej niż triumfator. Osiągnięcie godne uznani i do top3 zabrakło im naprawdę niewiele. W pozostałych meczach, mimo że ciężar gatunkowy był nieco mniejszy, to też sporo się działo. W konfrontacji Chłopców do Bicia z TransGourment oglądaliśmy klasyczną wymianę ognia. Po stronie Chłopców jak zwykle skuteczny był Maciej Dubicki, ale tego dnia rywal miał w składzie Mateusza Zielińskiego. Snajper TG zdobył aż pięć z sześciu goli dla swojego zespołu, a do tego dorobku dorzucił jeszcze asystę. Bez niego wygrana 4:6 nie byłaby możliwa. W rywalizacji Airwentu z Cool Teamem także zobaczyliśmy zacięty bój. CT na zamknięcie sezonu walczyli o pierwsze tej wiosny zwycięstwo i dopięli swego. Gdy zegar wskazywał 39 minutę przy stanie 3:3 Arkadiusz Składkowski zdobył bramkę na wagę trzech oczek (3:4) i finalnie on i jego brygada mogli cieszyć się z premierowej victorii.

 

Sponsorzy

Partnerzy

Gdzie gramy