Poznaliśmy kolejnych trzech mistrzów, ale ten najważniejszy wciąż pozostaje zagadką!

Poznaliśmy kolejnych trzech mistrzów, ale ten najważniejszy wciąż pozostaje zagadką!

Do grona złotych medalistów dołączyli MaxQs w drugiej lidze, Inferno Team w trzeciej, oraz Elektrowoźniak na piątym szczeblu. Tymczasem po remisie w meczu na szczycie pierwszej ligi pomiędzy Nadwiślem a FC Otamanami kwestia pierwszego miejsca na koniec sezonu pozostaje otwarta. Ukraińcy by osiągnąć cel muszą w ostatnim meczu sezonu zapunktować. Co ciekawe tylko w 5, 6 i 7 lidze poznaliśmy końcową kolejność na podium. Na najwyższym szczeblu znamy tylko brązowego medalistę, zaś na pozostałych frontach ważą się jeszcze losy brązowych medali. 

Zapraszamy na przegląd wydarzeń w 9 serii spotkań SupeLiga6 Biznes.

 

1. Liga Biznes:

Za nami teoretycznie ostatnia kolejka zmagań w SupeLiga6 Biznes, a my wciąż nie poznaliśmy obsady dwóch pierwszych miejsc. W starciu, które miało wyłonić mistrza FC Otamany po kapitalnym widowisku zremisowały z Nadwiślem. Już od początku meczu wynik zmieniał się jak w kalejdoskopie. Pierwsi do głosu doszli Ukraińcy, ale na przerwę z jednym golem zaliczki schodzili obrońcy mistrzowskiego tytułu. Po zmianie stron piąty bieg włączyli Otamany, którzy nie tylko dogonili rywala, ale w 31 minucie przełamali go na 5:3. Nadwiśle pokazało jednak charakter. Stworzyło sobie liczebną przewagę z lotnym bramkarzem i konsekwentnie wypunktowali rywala, ratując remis 5:5 w 38 minucie meczu. Najlepszy na boisku był gracze gospodarzy Yehor Boiko, ale na słowa uznania zapracował choćby Bartosz Kwiatkowski z obozu przeciwnego. Taki wynik sprawił, że na czele stawki pozostało Nadwiśle, które na 1 punkt przewagi nad Otamanami. Wicelider w najbliższą środę w zaległym starciu zmierzy się z Raboną. Aby sięgnąć po złote medale wystarczy im remis.

Tymczasem godnie ze swoim premierowym sezonem w SL6 Biznes pożegnał się świeżo upieczony brązowy medalista, który powstrzymał byłego mistrza. Mowa o starciu Mitry z SS Cyrkulatką, które dla gospodarzy nie było spacerkiem. Przede wszystkim pierwsza połowa mogła się podobać. Po 6 minutach na prowadzenie wyszła Mitra, ale dwa kolejne trafienia zanotował Cyrkulatka. Dopiero gole w 18 i 20 minucie dały gospodarzom jednobramkowe prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron obie ekipy były bliskie strzelenia gola, ale ta sztuka udała się już tylko graczom w białych trykotach. W 36 minucie oddech gospodarzom dał Bartek Goździewski, a wynik na 5:3 ustalił chwile potem Damian Patoka.

Spadkowiczów już znaliśmy, a więc pozostałym drużynom pozostała gra „o przysłowiową pietruszkę”. Zaczniemy od bardzo wysokiej wygranej Niskiego Pressa, który gładko rozprawił się FK Almazem. Po pierwszej w miarę wyrównanej połowie, którą gospodarze wygrali 3:1 kwestia wyniku była jeszcze otwarta, ale po zmianie stron nie było już wątpliwości kto tego dnia był lepszy. Niski Press wdepnął gaz do dechy i rozjechał rywala w stosunku 11:4. Na największe słowa uznania zapracował autor 3 goli i 2 asyst Paweł Szczech.

Także Knurino FC postanowiło godnie pożegnać się rozgrywkami wiosennymi i w ostatnim swoim meczu dość pewnie rozprawiło się Teamem Ivulin Rabona. Kluczem do sukcesu było pierwsze 20 minut, które gospodarze wygrali 4:1. Wprawdzie Białorusini tuż po przerwie ruszyli, łapiąc nawet kontakt w 27 minucie ale rywal nic sobie z tego nie zrobił. Chwile potem odpowiedział golem na 5:3, a wynik spotkania ustalili tuż przed jego końcem.

Ostatnią drużyną, która na koniec sezonu zainkasowała komplet punktów jest Impuls UA, który zgarnął walkowera od Galicii

 

2. Liga Biznes:

MaxQs mistrzem 2.Ligi Biznesu !!! By osiągnąć ten cel Karol Krogulec i spółka musieli pokonać Marwicka, który walczył jeszcze o medale. De facto każdy inny wynik nie przekreślał szans świeżo upieczonego mistrza, ponieważ przed nim jeszcze jeden mecz. Nie będzie on miał już żadnego znaczenia. MaxQs miał problemy z rywalem tylko przez dwadzieścia kilka minut gdy utrzymywał się stykowy wynik. Potem gospodarze powoli zaczęli podjeżdżać rywalowi, przypieczętowując mistrzowski tytuł zwycięstwem 7:2. Chwile po końcowym gwizdku sędziego gracze MaxQs mogli odpalić szampany i świętować mistrzowski tytuł.

Tymczasem wobec takiego wyniku Cool Teamowi II to wicemistrzostwa wystarczył remis, ale żeby była jasność gracze w żółtych trykotach z pewnością walczyli o pełną pulę. Szymon Lesiak i spółka podejmowali nieobliczalne Lamico, które akurat tego wieczora zagrało na miarę swoich możliwość. Goście już w 8 minucie objęli prowadzenie, które utrzymywało się do 30 minuty, gdy dołożyli gola numer dwa, zmuszając faworyta do gonienia wyniku. Determinacja gospodarzy w końcówce meczu była ogromna. W 36 minucie złapali kontakt, a chwile przed końcem spotkania ustalili rezultat na 2:2, co w ostateczności oznaczało wicemistrzostwo 2.Ligi Biznesu.

Dwa najważniejsze miejsca na podium mamy rozstrzygnięte, pozostała nam walka o brąz. Wypadł z niej Marwick, a skorzystało z tego GGiP Adwokaci, które zainkasowało darmowe punkty od THG i zameldowało się na najniższym stopniu podium. Nie może być jednak pewne brązowych medali, ponieważ tylko 1 punkt za nimi jest Supa Strikers, który ma przed sobą zaległy mecz z Ultimą. Były mistrz tego szczebla mierzył się z nieobliczalnym Equalitem. Po wymianie ciosów w pierwszej odsłonie na tablicy wyników mieliśmy remis 2:2. Druga połowa była równie zacięta, ale wystarczyły dwie minuty nie uwagi gospodarzy, by rywal zamknął ten mecz na 2:4. Świetne zawody zagrało trio: Jakub Rupiński – Kacper Krajewski – Fabian Frelik. Supa Strikers by sięgnąć po brąz w ostatnim meczu musi wygrać y Ultimą.

W pozostałym meczu Ultima otrzymała Walkowera od Jogadores. Nominalni gospodarze skończą sezon w okolicach środka tabeli, zaś dla gości był to gwóźdź do trumny w kontekście spadku szczebel niżej.

 

3. Liga Biznes:

Także na trzecim szczeblu poznaliśmy medalistów z dwóch pierwszych miejsc. Mistrzem zostało Inferno Team, które w starciu z Teamem Ivulin TUT osiągnęło remis na wagę mistrzostwa. Pierwsza połowa to piłkarskie szachy. Tymczasem 5 minut po zmianie stron wynik otworzyli Białorusini. Faworytem byli goście, a więc zawiało niespodzianką, tym bardziej, że taki wynik utrzymał się niemal do końca spotkania. Remis gościom w samej końcówce uratował gol samobójczy. Taki wynik sprawił, że Igor Patkowski i spółka mogli odpalać szampany, a Stanisław Tymiński dodatkowo zgarnął tytuł najlepszego asystenta 3.Ligi Biznesu. Z kolei TUT ma jeszcze przed sobą zaległy mecz z TI Wola i jeżeli go wygra zostanie brązowym medalistom wiosennej kampanii.

Tymczasem w bezpośrednim starciu o wicemistrzowski tytuł oraz awans do drugiej ligi EKO-RAFF nie pozostawił złudzeń Defenders. Szykowaliśmy się na szlagier tymczasem nominalni goście nie pozostawili wątpliwości kto był lepszy. Już do przerwy E-R wygrywał 5:1, a po zmianie stron dołożył jeszcze 4 gole, triumfując finalnie 9:1. Najlepszy na boisku był Adrian Kaźmierczak autor 6 goli, który tym samym został królem strzelców sezonu wiosennego. Z kolei ekipa Konrada Dobrowolskiego wprawdzie pozostała na trzeciej pozycji, ale musi liczyć na potknięcie TUT w ostatnim meczu sezonu.

W jedynym wtorkowym starciu Trójkąt Bródnowski podejmował BERRY KOLEKTYW KREATYWNY MFC. Na papierze lepiej wyglądali goście, ale my znając waleczne usposobienie gospodarzy szykowaliśmy się na wszystko. To oni zaczęli strzelanie w tym meczu, na co jednak rywal odpowiedział błyskawicznie. W 19 minucie TB raz jeszcze objął prowadzenie, ale i tym razem golem do szatni do remisu doprowadził rywal. Druga odsłona to zacięta rywalizacja o każdy centymetr boiska, ale mimo kilku dogodnych szans z obu stron wynik pozostał bez zmian. Na koniec wiosny Trójkąt Bródnowski zremisował z MFC 2:2.

Dużo więcej goli padło w starciu Teamu Ivulin Wola z OVB Warszawa. Od początku inicjatywa była po stronie Białorusinów, którzy już po pierwszych 20 minutach wypracowali sobie w miarę bezpieczną przewagę. Rywal próbował nawiązać walkę, ale gospodarze odparli jego atak i przypieczętowali zwycięstwo 6:3.

Tymczasem na koniec 9.kolejki Finansova bardzo pewnie pokonała El Barrio FC. Pierwsza połowa, w której dominowała wyrównana rywalizacja, nie zwiastowała takiego przebiegu meczu po przerwie. Drugie 20 minut to popis skuteczności gospodarzy i dokładnej odwrotności gości. Finansova zaaplikowała rywalowi po przerwie 6 goli zachowując przy tym czyste konto, a poprowadził ją do tego Mateusz Machnio.

 

4. Liga Biznes:

Mistrza i wicemistrza 4.Ligi Biznesu znaliśmy już od dawna, ale wciąż została nam pasjonująca walka o brązowe medale. W tej gonitwie pozostawały jeszcze cztery drużyny, które jednak w większości same się eliminowały. Ostatnią serię spotkań rozpoczęliśmy od wielkiej niespodzianki, czyli od pierwszej straty punktów przez Mistrza. La Masia mierzyła się z KTS-em Zeszło, który mimo odległej 8 pozycji był pewny pozostania na tym szczeblu. Lider miał pożreć ofiarę tymczasem sam musiał ratować honor w końcówce. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem Białorusinów, którzy po 20 minutach prowadzili dwoma golami. Gospodarze zaraz po przerwie doprowadzili do remisu, po dwóch kuriozalnych samobójach gości. Mało tego poszli zaciosem i przełamali mistrza chwile potem. Sensacja wisiała w powietrzu ale LM pokazała charakter i w ostatniej chwili uratowała remis 5:5. Oczywiście w tabeli to nic nie zmieniło, ale na pewno wpłynęło na morale obu ekip.

Pierwszy kandydat do najniższego stopnia podium wybiegł na murawę także w poniedziałkowy wieczór. Mowa o Retro Squad, które na swojej drodze spotkało dobrze dysponowane i na pewno podrażnione RSolution. Nominalni goście zdobywali już medale w naszych rozgrywkach, ale ten sezon już spisali na straty. Pokazali jednak, że nie należy ich lekceważyć. Po 26 minutach RSolution prowadził już 4:0 i mimo, że rywal podniósł rękawice, to zrobił to za późno. Ostatecznie dość niespodziewanie goście pokonali rywala 4:3 godnie żegnając się z rozgrywkami ale co najistotniejsze pozbawiając Retro Squad szans na medal.

Niezwykle ciężkie zadanie miał inny potencjalny brązowy medalista, Żabka Polska, który by pozostać w grze o brąz musiał pokonać wicemistrza, FC Desant i liczyć na sprzyjające wiatry, czyli na potknięcie Reytana i Dentalu. Od pierwszych minut mecz był bardzo zacięty, a wynik cały czas oscylował w okolicach remisu. Dopiero od 33 minuty gdy gospodarzy trafili po raz ostatni to Dawid Świetlik i spółka zaczęli odjeżdżać oponentowi. Ostatecznie po kapitalnym występie całego zespoły, w którym pierwsze skrzypce zagrał Jakub Greń, Żabka Polska pokonała wicemistrza 8:4 i zameldowała się na trzecim miejscu w tabeli.

Jeszcze tego samego dnia mogła jednak stracić tą pozycję na rzecz Reytana, którzy stanął w szranki z Przepiórkami Włochy. Zwycięstwo niemal zapewniało Tomaszowi Cieślakowi i spółce brązowe medale. To oni byli murowanym faworytem do zwycięstwa, tymczasem ekipa z Włoch przypomniała wszystkim, że grać w piłkę potrafi. Do przerwy prowadziła 3:0, a po zmianie stron przez bardzo długi czas trzymała rywala na dystans. Reytan dopiero w 34 minucie włączył wyższy bieg i niczym zdesperowany sprinter, rzutem na taśmę uratował remis 7:7. Honor został zachowany, ale tym razem na nic się to nie zdało, ponieważ taki wynik oznaczał dla gości koniec marzeń o medalach.

Ostatni mecz 9.kolejki pomiędzy Jar Janem a Dentalem Doctor został przełożony na przyszły tydzień, a to oznacza, że kwestia brązowych medali jest wciąż otwarta. Ekipa Marka Saneckiego traci do Żabki Polska 2 punkty, a więc do pełni szczęścia potrzebuję zwycięstwa. Pozostawia nam to również otwartą furtkę w kwestii walki o koronę króla strzelców. Damiana Augustyniaka z Retro Squadu może dogonić jeszcze wspomniany Marek Sanecki, który musi odrobić 4 gole straty. Tymczasem królami asyst zostali Maciej Olszewski z Żabki oraz Andrij Firsov z FC Desant.

 

 

5. Liga Biznes:

Jasna i klarowna sytuacja wynikła w ostatniej serii spotkań na 5 szczeblu rozgrywkowym, gdzie pierwsza trójka w tabeli solidarnie wygrała swoje mecze, a zatem w czołówce tabeli zachowany został „status quo”. To oznacza, że mistrzem 5.Ligi Biznesu został Eletrowoźniak. Świeżo upieczony czwartoligowiec musiał pokonać Airwent, który ostatnio potwierdza swoją nieobliczalność. Nie inaczej było tym razem. Wprawdzie Ukraińcy bardzo szybko objęli dwubramkowe prowadzenie, które podwyższyli tuż po przerwie, to i tak rywal zdołał ich postraszyć. W 29 minucie złapał kontakt, ale gospodarze szybko odpowiedzieli kolejnymi dwoma golami. Airwent się nie poddał i jeszcze raz doprowadził do wyniku stykowego ale na więcej zabrakło mu czasu. Ostatecznie Elektrowoźniak zwyciężył 5:4, a poprowadził go do tego król strzelców oraz najlepszy asystent 5 ligi, Oleh Martsyniuk. Gracze w czerwonych trykotach mogli odpalić szampany. Wielkie Gratulację!!!

Na odpowiedź Saints United nie musieliśmy długo czekać, ale tak łatwych punktów nikt się nie spodziewał. Gracze w żółtych koszulkach dopisali do swojego konta 3 punkty nie wychodząc na murawę. Walkowera był zmuszony oddać Fast Trans.

Taki obrót rzeczy sprawił, że SU przez chwile byli wicemistrzami, ale w ostatnim meczu wiosennej kampanii na wysokości zadania stanął E.ON Polska, który mierzył się z Zimnymi Draniami. Spodziewaliśmy się wyrównanej rywalizacji i tak właśnie było. Pierwsza połowa to wymiana ciosów, która zakończyła się remisem 3:3. Taki wynik utrzymywał się, aż do 34 minuty, gdy worek z bramkami rozwiązał Grzegorz Kowerski. Chwile potem kapitalnym strzałem z dystansu popisał się bramkarz gości, Marcin Starosz, a wynik meczu na 6:3 ustalił Łukasz Rurant. To oznaczało, że wicemistrzowski tytuł oraz awans do czwartej ligi wywalczył E.ON Polska.

Na niezłym czwartym miejscu ostatecznie finiszowała Alea Iacta Est, która na koniec wiosennych rywalizacji odprawiła z kwitkiem Zimmer Biomet9:2. Pierwsza połowa nie zwiastował takiego przebiegu wydarzeń. Po wymianie ciosów, goście rzutem na taśmę prowadzili 3:2. Druga połowa, a w szczególności ostatnie 5 minut to popis gry ofensywnej graczy w białych trykotach, którzy zaaplikowali rywalowi jeszcze 6 goli nie tracąc już żadnego. Pierwsze skrzypce zagrał Piotr Maleńczak, który do 5 goli dołożył 1 asystę.

 

6. Liga Biznes:

Na szóstym szczeblu ligi biznesu znaliśmy tylko mistrza, zaś obsada pozostałych miejsc na podium pozostawała zagadką. Wicemistrza poznaliśmy jednak bardzo szybko, bo już w pierwszym poniedziałkowym starciu srebrne medale przypieczętowali gracze MS Data, którzy nie bez problemów pokonali Aplikacje Krytyczne. Wynik otworzyli właśnie nominalni gospodarze, zmuszając faworyta do odrabiania strat. Ten odpowiedział dość szybki, a jeszcze przed przerwą odwrócił losy meczu. Zaraz po zmianie stron podwyższył prowadzenie do trzech trafień. Rywal odpowiedział golem w 30 minucie, ale to było wszystko na co było go stać w tej kwestii. Goście w samej końcówce przypieczętowali zwycięstwo 5:2, które zapewniło im wicemistrzostwo oraz awans do piątej ligi.

Pozostała nam już walka o brąz, którą teoretycznie rozpoczął Explo FC. Gracze w niebieskich trykotach musieli pokonać RKS Huragan Czeczotkę oraz liczyć na potknięcie…no właśnie, każdy wynik w starciu Neostands – PKO spychał ich poza podium, a więc zwycięstwo jakie osiągnęli i tak nic by nie dało. W mecz lepiej wszedł RKS ale Explo szybko odpowiedziało, po czym zaczęło zyskiwać inicjatywę i pomału odjeżdżać rywalowi. Ten ocknął się gdy było już zdecydowanie za późno na pogoń. Ostatecznie goście prowadzeni przez Adriana Stadnika zwyciężyli 7:4.

Tymczasem większe szanse na najniższy stopień podium miał FC United, który miał lepszy bilans bezpośrednich spotkań z potencjalnymi konkurentami w walce o brąz. Musiał jednak najpierw pokonać słabiutki w tym sezonie Cool Team, a potem liczyć na zwycięstwo Neo nad PKO. Jak się okazało ten ostatni mecz wiosennej kampanii nie miał znaczenia, ponieważ FCU poszedł z rywalem na wymianę ciosów, a ta zakończyła się sensacyjnym zwycięstwem ekipy Andrzeja Krawczyka w stosunku 5:4. Hattricka w tym meczu zdobył Oskar Kurek.

Taki obrót wydarzeń sprawił, że stawką ostatniego meczu tej kolejki pomiędzy Neostands a PKO Ubezpieczenia stał się najniższy stopień podium. Gospodarze w tej chwili potrzebowali 3 punktów, podczas gdy gościom wystarczył remis. Szykowaliśmy się na zacięte zawody i nawet początek mógł nam to zwiastować. Wynik otworzyli gospodarze, ale jak się okazało były to: „dobre złego początki”. Rywal odpowiedział bardzo szybko, a tuż przed przerwą odwrócił losy meczu, szybko wyrabiając sobie bezpieczną przewagę. Gospodarze próbowali gonić, ale dopiero w końcowej fazie meczu goście pozwolili im na więcej, kontrolując jednak wynik. Finalnie PKO Ubezpieczenia zwyciężył 8:5 i zakończył rozgrywki na najniższym stopniu podium. Do zwycięstwa poprowadził ich drugi strzelec oraz najlepszy asystent ligi, Kamil Janasz.

Pozostało nam godne pożegnanie się z rozgrywkami Moonfoxa, który nie oczekiwanie, bo bardzo pewnie pokonał świeżo upieczonego mistrza, Rossonieri. Gospodarze od początku zaczęli bardzo odważnie, co po 11 minucie zaczęło przynosić rezultaty. Nieoczekiwanie „Księżycowy lis” zaczął odjeżdżać faworytowi, który nie mógł znaleźć recepty na dobrze zorganizowane ataki rywala. Już do przerwy, na którą obie ekipy zeszły przy prowadzeniu gospodarzy 6:1, było wszystko jasne. Po zmianie stron przewaga ekipy Łukasza Rysza nie była już tak oczywista, ale i tak druga odsłona padła jej łupem w stosunku 3:2. Pięć razy w statystykach zapisał się Bartosz Tyszkiewicz, który poprowadził kolegów do rozgromienia mistrza w stosunku 9:3. Złotych medali oraz tytułu króla strzelców dla Huberta Ścigiennego nikt już jednak Rossonieri nie odbierze.

 

7. Liga Biznes:

Na najniższym szczeblu SL6 Biznes również znaliśmy mistrza, którym został Lux Med. „Medycy” już w pierwszym poniedziałkowym starciu stanęli w szranki z Cezarem, który musiał powstrzymać mistrza by zapewnić sobie srebrne medale. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że Lux Med przypieczętuję mistrzowski wazon 9 zwycięstwem i zakończy rozgrywki jako nieskazitelna drużyna. Największa gwiazda zespołu walczyła jednak na sektorze obok o mistrzostwo drugiej ligi ale myślę, że w niczym to nie usprawiedliwia mistrza, bo na boisku byli król strzelców oraz najlepszy asystent minionych rozgrywek, odpowiednio Artur Sawiński oraz Adrian Kanigowski. Do przerwy był remis 1:1, który nie zapowiadał tego co nadeszło. W drugiej odsłonie goście jakby stracili chęci do gry, oddając Cezarowi pole. Ten zaś bawił się w ofensywie w najlepsze, sprawiając nie lada sensację, bo tak należy nazwać jego końcowe zwycięstwo 10:1. Taki wynik sprawił, że w kwestii podziału medali wszystko było już jasne. Bez względu na inne wyniki krążki koloru srebrnego wylądują na szyjach graczy w czerwonych trykotach.

Tymczasem najniższego stopnia podium mógł być już pewny GNS Warszawa, który mimo to zagrał o najwyższą pulę w ostatniej konfrontacji sezonu z Kosmasami. Grając bez żadnej presji gospodarze otworzyli wynik w 12 minucie, a potem konsekwentnie kontynuowali swoją dobrą grę. W 26 minucie mając kontrolę nad meczem prowadzili już 3:0. Rywal do końca szukał swoich szans i w końcu w samej końcówce zdobył, jak się jednak okazało, bramkę honorową. GNS do zwycięstwa 3:1 poprowadził niezawodny w tym sezonie Paweł Gwóźdź.

Na sektorze obok byliśmy świadkami podziału punktów w konfrontacji XYZ kontra IKEA. Obie ekipy grały „o przysłowiową pietruszkę”, co nie znaczy, że zabrakło emocji. Wynik otworzyli gracze Maćka Zarzyckiego, ale tuż przed przerwą przełamali ich rywale. Mało tego IKEA zaraz po zmianie stron podwyższyła prowadzenie do dwóch trafień. Gospodarze nie dali jednak za wygraną. Skutecznością w drugiej odsłonie błysnął Daniel Sienkiewicz, który golami w 26 i 36 minucie ustalił wynik meczu na 3:3.

Tymczasem godnie z wiosennymi rozgrywkami pożegnały się dwie kolejne ekipy. Najpierw Soplica Bemowo po niezłych zawodach pokonała Chłopców do bicia. Początek meczu należał do nominalnych gości, którzy prowadzili już 3:0. Rywal się jednak nie poddał i tuż po zmianie stron doprowadził do remisu. Soplica nic sobie z tego nie zrobiła i podobnie jak w pierwszej połowie włączyła piaty bieg i odjechała rywalowi tym razem na tyle skutecznie, że ten już jej nie dogonił. Świetny występ zaliczył Szymon Zaręba, który miał największy wkład w zwycięstwo 7:4.

Jeszcze więcej dramaturgii przeżyliśmy w ostatnim meczu tej kampanii, w którym Pure Play rozprawił się z FC Osiedlem Wilno. Kapitalne wejście w ten mecz zaliczyli gracze w pasiastych trykotach, którzy w 6 minut zaskoczyli rywala trzema golami. Chwile potem jednym trafieniem odpowiedzieli gospodarze i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. W drugiej rywalizacja nadal była wyrównana, ale gospodarze już po 5 minutach gry złapali kontakt. Emocje sięgały zenitu do ostatniego gwizdka sędziego, ale goli już nie obejrzeliśmy. Wśród przegranych oba trafienia zanotował Kyrylo Bilousov, ale bohaterami tego spotkania okazała się dwójka gości, Jakub Kowalczyk – Antoni Starzyński, która poprowadziła swoich kolegów do zwycięstwa 3:2.   

 

Sponsorzy

Partnerzy

Gdzie gramy